sobota, 19 września 2015

Vita Liberata self tanning tinted mousse + Tanning Mitt


Jesteś biała jak córka piekarza. Idź do solarium - te słowa słyszę dość często. Tak właśnie jest, mam jasną karnację i nie lubie się opalać. To znaczy na plaży to jeszcze wytrzymam, ale w środkowej wielkopolsce słońce jest inne i nie opala mnie wcale lub w bardzo minimalnym stopniu. Miałam w swojej kosmetyczce kiedyś dwa samoopalacze z Yves rocher i były ok ale niestety je wycofano więc zostałam z niczym.


Postanowiłam więc po przeczytaniu różnych receznji skusić się na Vita Liberata. Jak wiecie pierwszym kosmetykiem z tej firmy był bronzer, który recenzowałam tutaj KLIK. Dziś pokażę Wam coś do ciała oraz gąbkę, która ułatwia aplikację tego typu produktów. 


OPIS: Niezwykle lekka formuła musu nadaje naturalną złotą opaleniznę.Moisture Locking System intensywnie nawilża skórę zaś technologia Odour Remove sprawia, że preparat pozbawiony jest przykrego zapachu.


Organiczne składniki powodują, że kolor zanika w równomierny sposób, zupełnie jak naturalna opalenizna.

Główne cechy wyróżniające produkt:
- Natychmiastowy efekt złocistej opalenizny
- Szybka i prosta aplikacja dzięki specjalnej rękawicy
- Wysycha w momencie kontaktu ze skórą - można się od razu ubrać
- Efekt naturalnej opalenizny do 7 dni
- Certyfikowane składniki organiczne.

Używaj specjalnej rękawicy do aplikacji, 5 - 10 pompek produktu wystarcza na jedną partię ciała. Preparat nakładaj kolistymi ruchami. Aplikuj mniejszą ilość produktu na dłonie stopy, kolana, łokcie.
Spłucz ciało wodą po upływie 4 - 8 godzin, jeśli skóra jest naturalnie bardzo blada, pozostaw preparat na dłuższy czas przed spłukaniem. Efekt utrzymuję się do 4 - 7 dni.


Skład: Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Water*, Dihydroxyacetone***, Cocamidopropyl Betaine, Saccharide Isomerate***, Tocopheryl Acetate**, Cucumis Melo (Melon) Fruit Extract**, Hyaluoronic Acid, Vitis Vinifera (Grape) Seed Extract***, Ginkgo Biloba, Leaf Extract*, Fucus Vesicolosus (Bladderwarck) Extract**, Litchi Chinensis (Lychee) Fruit Extract**, Rubus Ideaus (Raspberry) Seed Extract*, Hydrolysed Silk (Soie), Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Extract**, Sosium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, CI 17200 (Red 33), CI 4090 (Blue 1), CI 19140 (Yellow 5)

MOJA OPINIA: Vita Liberata self tanning tinted mousse jest jak sama nazwa wskazuje w piance/ musie. Należy wstrząsnąć opakowanie przed użyciem i zaaplikować piankę na wybraną partię skóry. Z uwagi na to, że mam rękawicę Tanning Mitt wszystko nakładałam za jej pomocą.

Może zacznę od opisu Tanning Mitt czyli rękawicy. Jej dolna warstwa materiałowa to taka mini gąbka (w kolorze bieli, ecru) podszyta folią od strony dłoni. Chodzi o to, żeby nasze rączki się nie pobrudziły. Druga czyli górna warstwa jest w kolorze niebieskim/ turkusowym i nie posiada ani folii ani gąbki. Tej części nie używamy i unikajmy jej zabrudzenia. Aplikacja rękawicą jest bajecznie prosta - i słowo daję zero smug czy zacieków. Po każdym użyciu rękawicę myję pod ciepłą wodą z dodatkiem mydła jakie akurat mam na stanie. Uwaga, jeśli zabrudzicie niebieską powierzchnię rekawicy wówczas łatwo o ubrudzenie dłoni czy paznokci. Sama rękawica jest na tyle duża, że spokojnie wystarczy wam jej jasna warstwa :) bez względu na to jak duże ma ktoś dłonie :)

Vita Liberata self tanning tinted mousse to ciemnobrązowa pianka. Po wyciśnięciu nieco przeraża swoim kolorem. Jednak pięknie się rozprowadza po skórze dając ładny minimalny efekt zdrowej opalenizny. Wraz z rękawicą suniemy po skórze jak po zjeżdżalni. Z czasem skóra w tych miejscach jeszcze ciemnieje, żeby dojść do takiego ładnego karmelowego koloru. Skóra nie staje się lepka. Początkowo wygląda jakby była lekko śliska z takim zdrowym połyskiem.

UWAGA - produkt nie śmierdzi ! Jak dla mnie jest bezzapachowy, co zwłaszcza w okresie ciąży jest wybawieniem. 


Jako, że lubie eksperymentować nakładam też produkt na twarz. Moja desperacja i chęć posiadania opalenizny jak widzicie jest spora :) I tu zaskoczenie - też żadnych smug i zacieków - neleży jedynie uważać na szyję i lunię włosów (tak jak w przypadku grubszej skóry na stopach czy dłoniach czy łokciach i kolanach). Wystarczy w tych miejscach naprawdę minimalna warstwa. Przy grubszej warstwie nasze naturalne załamania skóry na szyi mogą być nieco ciemniejsze. 

Produkt schodzi bardzo równomiernie ze skóry, nie tworzy plam czy placków. 

Postaram się dodać zdjęcia przed i po - muszę je zrzucić z innego komputera. 

Dla mnie zarówno pianka jak i rękawica to produkty WOW. Serdecznie Wam je polecam !


24 komentarze:

  1. Słyszałam już o tym produkcie dobre opinie, ale ja nigdy go nie używałam i chyba jednak się nie skuszę bo nie przepadam za takimi produktami..

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkie produkty samoopalające, które nie śmierdzą są na wagę złota! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaki kolor <3 żako używam samoopalaczy ale ten bardzo mnie kusi. Brak zapachu jest wielkim plusem !

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam inny produkt z Vita Liberata i też byłam zadowolona. Rękawica jest genialna.

    OdpowiedzUsuń
  5. produkty VITA LIBERATA są cudowne, nie śmierdzą tak jak napisałaś, mają dobry skład i dają fantastyczny efekt na skórze

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawy produkt. Chyba nawet bym chętnie go wypróbowała.

    OdpowiedzUsuń
  7. nie lubię samoopalaczy ani nic w tym stylu gdyż za każdym razem mam plamy :( ale ten produkt ciekawie się zapowiada :) ale jednak go nie stestuję ewentualnie mogę polecać znajomym

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie korzystam z samoopalaczy. Widziałam porównanie na innych blogach i pianka godna uwagi bo daje naturalny efekt, a do tego piękny. :D

    OdpowiedzUsuń
  9. szkoda, że nie pokazałaś efektów...

    OdpowiedzUsuń
  10. nie stosuje samoopalaczy, dlatego że nie lubię ich

    OdpowiedzUsuń
  11. Rzadko takie stosuje, bo obawiam się słabych efektów. Tu jednak jestem pod wrażeniem. :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pokochałam takie produkty zwłaszcza kiedy zrezygnowałam z intensywnego opalania na słońcu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Słyszałam o tym kosmetyku już wiele dobrego na YouTube, ale faktycznie kolor pianki początkowo może przerażać;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Słyszałam o nim, ale jakoś nie mogę się do nich przekonać ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. ja nie używam takich produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawiły mnie bardzo te produkty, ale niestety nie są dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam balsam Vita Liberata i jest świetny ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Produkty są rewelacyjne, ale ja ich nie używam (:
    nie mam takiej potrzeby :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. Samoopalaczom mówię stanowcze NIE.

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo lubię produkty VL, bo nie tworzą smug :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Też bardzo często ratuję się samoopalaczem...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz :)

Proszę o niespamowanie linkami.

W razie pytań zapraszam do kontaktu, mój adres e-mail to rossnett2@tlen.pl


SZABLON BY: PANNA VEJJS.